wtorek, 23 sierpnia 2016

Wiedzieliście, że działa specjalne Centrum Bezpieczeństwa Dworców Kolejowych.

Dworce zamieniliśmy w lotniska

niestandardowych instrumentach bezpieczeństwa i sukcesie organizacyjnym Światowych Dni Młodzieży – mówi Mirosław Pawłowski – prezes Polskich Kolei Państwowych S.A.
Czy to prawda, że na dworcach kolejowych zatrzymano w trakcie Światowych Dni Młodzieży kilka osób, które stanowiły realne zagrożenie dla bezpieczeństwa?
Przygotowaliśmy na czas ŚDM niestosowane jeszcze w Polsce rozwiązania w zakresie bezpieczeństwa, które jak się okazało, były konieczne. Na kluczowych dworcach bezpieczeństwa pasażerów pilnowały patrole pirotechniczne, a do dyspozycji służb zainstalowaliśmy urządzenia prześwietlające bagaż i bramkowe wykrywacze metali. Na dworcach byli, oprócz widocznej dla każdego policji, żandarmerii wojskowej i Straży Ochrony Kolei także nieumundurowani specjaliści od rozpoznawania zagrożeń. W trakcie ŚDM na dworcach skontrolowano pod kątem posiadania niebezpiecznych materiałów bądź urządzeń prawie 5 tysięcy osób. Średnio na dworcach Kontrolowano jedną osobę co trzy minuty! W trakcie tych działań ujawniono i wykryto kilka osób, które stanowiły zagrożenie.
Jakie było to zagrożenie?
O szczegółach może wypowiadać się tylko policja oraz inne uprawnione służby. Były to jednak zagrożenia realne. Po zgłoszeniu przez PKP podejrzanych zachowań policja zatrzymała wskazane osoby. Dla przykładu podam, że w jednym z bagaży, dzięki wdrożeniu kontroli podobnej jak na lotniskach, zatrzymaliśmy pasażera, który wiózł ze sobą noże i pałki teleskopowe. Także jedna z osób, która została wydalona z Polski na mocy działania ustawy antyterrorystycznej, to była osoba zidentyfikowana i wykryta na dworcu kolejowym.
Jak porównałby Pan zabezpieczenie dworców kolejowych w Polsce do tych w Europie.
Środki bezpieczeństwa, które zastosowaliśmy na polskich dworcach, według mojej wiedzy, wprowadzono w innych krajach dopiero po zamachach terrorystycznych. W ramach przygotowań do ŚDM przeprowadziliśmy szkolenia dla służb ochrony i pracowników dworców, związane z wykrywaniem i działaniem w przypadku niebezpiecznych sytuacji. Cały czas, także poza ŚDM, działa specjalne Centrum Bezpieczeństwa Dworców Kolejowych. Możliwe, że dzięki takim rozwiązaniom zapobiegliśmy zdarzeniom, których następstwa ciężko byłoby odwrócić.
Jak wyglądały kontrole na dworcach?
Działający z ramienia PKP S.A eksperci bezpieczeństwa wraz z pracownikami służb ochrony monitorowali osoby wchodzące na dworzec. Wybrane osoby poddawano kontroli takiej, którą znamy z lotnisk: pirotechnicznej, prześwietlenia bagażu oraz z użyciem wykrywacza metalu. Prześwietlono prawie 2 tysiące bagaży. Całodobowe patrole pirotechniczne przeprowadziły ponad pół tysiąca kontroli na samych dworcach. Dzięki temu uniknęliśmy kłopotliwych dla pasażerów ewakuacji obiektów, a także, co równie ważne, wszystkie procedury bezpieczeństwa realizowaliśmy na samym dworcu bez konieczności wzywania dodatkowych służb. Ochroną objęliśmy również dworce mniejsze, które wcześniej jej nie miały, np. Kraków Mydlniki, Kraków Bonarka czy Kraków Bieżanów.
Czy koszty takich działań nie były zbyt wysokie w stosunku do potrzeb?
Fundusze wydane na bezpieczeństwo naszych pasażerów i klientów uważam za jedną z najlepszych inwestycji, szczególnie gdy widzimy pozytywne rezultaty dodatkowych zabezpieczeń. Osoby kwestionujące zastosowanie przez PKP S.A. takich rozwiązań, a zdarzały się takie głosy przed ŚDM, powinny przyznać, że świat który nas otacza, wymaga często podjęcia ponadstandardowych działań, bo takie są również zagrożenia.
Obserwatorzy i eksperci oceniają bardzo dobrze działania kolei podczas ŚDM. A jaka jest Pana ocena?
Długo przygotowywaliśmy się do tej ŚDM. Proszę zwrócić uwagę ile mówiłem o bezpieczeństwie, a to był jedynie wycinek naszej pracy, jakże ważny, ale jednak wycinek. W pracę na rzecz tego wydarzenia zaangażowanych było ponad 10 tysięcy kolejarzy. Uruchomiliśmy wspólnie z PKP Intercity i przewoźnikami samorządowymi blisko 500 dodatkowych pociągów. Przewieźliśmy w ciągu zaledwie kilku dni, w ramach jednego tylko regionu i kierunku, ponad 1,1 mln pasażerów. Wkład w ten sukces mieli wszyscy kolejarze i Minister Transportu i Budownictwa włącznie. Cała operacja była możliwa m.in. dzięki specustawie przygotowanej przez Ministerstwo.
Pielgrzymi, którzy przyjechali do Polski chętnie korzystali z usług kolei. Dlaczego?
Krakowskie uroczystości z udziałem Ojca Świętego oraz pielgrzymów z całego globu, były jedną z największych imprez masowych na świecie i największą, z jaką mieliśmy do czynienia w Polsce w ostatnim ćwierćwieczu. Dla przykładu, podczas niedawnych mistrzostw UEFA EURO 2016 we Francji, mecze rozgrywane były w kilku miastach, a transport kibiców odbywał się na wielu trasach i w różnych terminach. Tym razem musieliśmy przewieźć liczne grupy pielgrzymów z wielu miast do stolicy Małopolski, a następnie zapewnić im sprawny transport w aglomeracji krakowskiej. Była to operacja logistyczna i organizacyjna o niespotykanej skali. Trzeba podkreślić, że operacja udana, gdyż nie odnotowaliśmy trudności w przewozach uczestników ŚDM.
Jakie działania sprawiły, że przewozy pielgrzymów przebiegły sprawnie, pomimo skomplikowania całej operacji?
Spółki Grupy PKP były dobrze przygotowane do ŚDM i w efekcie poradziły sobie z wyzwaniem. PKP PLK sprawnie odprawiła prawie 2600 rejsowych pociągów do i z Małopolski oraz 400 pociągów specjalnych zamówionych przez diecezje. Na pochwałę zasługuje też PKP Intercity, która zapewniła dodatkowy tabor w Krakowie - można było rozładować duże potoki pasażerskie podczas powrotów z Krakowa 31 lipca. Wtedy też sprawdził się pomysł umieszczenia na krakowskich dworcach 100 mobilnych sprzedawców biletów – szybko rozładowali tłok przy kasach. Z kolei PKP Informatyka zapewniła nieprzerwane działanie systemu sprzedaży biletów, a PKP Cargo dostarczyło 60 lokomotyw osłonowych. Powinienem również wspomnieć o roli 200 informatorów mobilnych, którzy służyli podróżnym pomocą na stacjach.
W przewozach organizowanych w ramach ŚDM wzięli też udział przewoźnicy samorządowi.
Im również należą się gratulacje za wzorowo wykonaną pracę. Ośmiu przewoźników regionalnych wyprawiło w sumie 350 specjalnych pociągów. We wszystkich działaniach związanych z obsługą podróżnych wzięło udział łącznie 10 tys. pracowników kolei - przedstawicieli Grupy PKP oraz operatorów samorządowych. Sukces odniesiony podczas ŚDM nie byłby możliwy bez efektywnej współpracy i integracji wszystkich podmiotów związanych z koleją.
Czy doświadczenia zdobyte podczas ŚDM usprawnią funkcjonowanie kolei na co dzień?
Będziemy wdrażać procedury sprawdzone podczas ŚDM. Podjęliśmy już np. decyzję o częstszym wykorzystywaniu mobilnych kasjerów. Osobiście życzyłbym sobie, aby częściej niż do tej pory kolej funkcjonowała jako zintegrowany organizm, czego pozytywne efekty widzieliśmy podczas specjalnej organizacji przewozów z pielgrzymami. Na przełomie lipca i sierpnia kolejarze udowodnili, że traktują swoją pracę jako służbę.
Mirosław Pawłowski
Partner treści - PKP S.A.


http://www.money.pl/gospodarka/wiadomosci/artykul/dworce-zamienilismy-w-lotniska,143,0,2137999.html

poniedziałek, 1 sierpnia 2016

Poranny okruszek, taki po ŚDM

Poniedziałek, poranek, szaro, buro i pada.
Własny pociąg jakoś spóźniony...

A tu po szybkim torze dla pociągów pośpiesznych, pędzi piętrowy, biało - zielony KM.
Słoneczny jedzie w innym kierunku - pierwsza myśl...

Podjeżdża,  a na wyświetlaczu: ŚDM

:)

 Pielgrzymi Światowych Dni Młodzieży wracają z Krakowa.
 Szacuje się, że podczas odjazdów z Krakowa z kolei skorzysta dwukrotnie więcej osób, niż wynikało z wcześniejszych szacunków. W niedzielę i poniedziałek dworce Kraków Główny i Kraków Płaszów odprawią rekordową liczbę pociągów i podróżnych. Wzmacniane są składy, uruchamiane dodatkowe pociągi i zwiększa się częstotliwość ich kursowania.

Wcześniej informowano, że zmieniona organizacja funkcjonować będzie od godziny 14 w niedzielę, przynajmniej do godziny 14 w poniedziałek. W zależności od sytuacji na stacjach może zostać podjęta decyzja o wydłużeniu obowiązywania tymczasowej organizacji odprawy podróżnych.

W ciągu dwóch dni dwa największe dworce obsłużą 850 pociągów, z czego 72 to pociągi specjalne ŚDM. Szacuje się, że tylko z tych pociągów skorzysta około 400 000 pielgrzymów.  /Rynek kolejowy/
 Triumf świętują Przewozy Regionalne:

Przewozy Regionalne przewiozły ponad milion osób na ŚDM.

W Krakowie zakończyły się Światowe Dni Młodzieży. W spotkaniu młodych z papieżem wzięli udział pielgrzymi z całego świata. Zdecydowana większość z nich podróżowała z Przewozami Regionalnymi. Przez 7 dni trwania ŚDM spółka przewiozła około miliona pasażerów, przejeżdżając 220 000 km, czyli odległość równą ponad pięciokrotnemu okrążeniu kuli ziemskiej! 
Organizacja transportu w aglomeracji krakowskiej podczas Światowych Dni Młodzieży to największe wyzwanie w ponad 15-letniej historii spółki. Pielgrzymów obsługiwało 168 składów z całego kraju. Gdyby ustawić pociągi wykorzystywane przez Przewozy Regionalne w trakcie ŚDM jeden za drugim, łącznie miałyby długość ponad 13 kilometrów i mogłyby połączyć Kraków z Wieliczką. Przez 7 dni największy w Polsce przewoźnik kolejowy zorganizował dla podróżnych ponad 2 600 połączeń, czyli niemal trzykrotnie więcej niż na co dzień. /.../
 To, co wyróżniało nas spośród pozostałych przewoźników to elastyczność w działaniach. Wielokrotnie podczas trwania Światowych Dni Młodzieży reagowaliśmy na zapotrzebowania pielgrzymów. W przypadkach kiedy liczba pasażerów na dworcu była większa niż możliwości naszych pociągów uruchamialiśmy dodatkowe połączenia. – zaznacza Mikołaj Turowski rzecznik prasowy Przewozów Regionalnych. – O sprawności naszych działań przekonali się między innymi pielgrzymi z Portugalii, którzy pojechali w niewłaściwym kierunku. Dzięki szybkiej komunikacji załogi konduktorskiej z oddziałem w Krakowie, udało się podstawić dla grupy pociąg specjalny, którym mogła kontynuować swoją podróż.
                                                                                       /Rynek kolejowy/

niedziela, 31 lipca 2016

Wakacyjne wieści pociągowe

Łupków - stacja w dalekich Bieszczadach, do tego stacja graniczna ze Słowacją, do której pociągi od lat nie kursowały, choć dzięki powodziom, przez krótki czas wznowiono kursy towarowe.


W marcu tego roku pojawiły się pierwsze dobre wieści, że w wakacje przyjedzie do Łupkowa szynobus turystyczny "Żaczek."


 Jak podają Nowiny24:
Od najbliższej soboty (16 lipca) do końca wakacji połączenie kolejowe na trasie Rzeszów - Łupków - Rzeszów będzie obsługiwane przez największe szynobusy będące na wyposażeniu podkarpackich Przewozów Regionalnych.
Powód jest prosty:
W weekend 9-10 lipca do pociągu "Bieszczadzkiego Żaczka" chciało wsiąść tyle osób, że zabrakło w nim miejsc - relacjonuje Jerzy Zuba z Zagórza, koordynator akcji kochamkolej.pl.
Jednym słowem są chętni, choć tyle lat się nie opłacało...

A jak człowiek tam dotrze, to może się przespacerować do tunelu, w którym przebiega granica między Polską a Słowacją. 





środa, 13 lipca 2016

Konkurs Stacji Muzeum ODOLANY rozstrzygnięty

Konkurs na opracowanie koncepcji architektoniczno-urbanistycznej dla Stacji Muzeum – nowej instytucji kultury, powołanej w miejsce zlikwidowanego Muzeum Kolejnictwa w Warszawie – został rozstrzygnięty. Nowa siedziba Muzeum ma powstać na warszawskich Odolanach w rejonie pętli kolejowej.
 – Nowa lokalizacja Stacji Muzeum pozwoli nie tylko na stworzenie nowoczesnej placówki kulturalnej, ale także przyczyni się do ożywienia niezagospodarowanej dotychczas części Warszawy. Udostępniamy grunty, które mają bardzo duży potencjał. Zostanie on wreszcie należycie wykorzystany. Jest to jeden z najszerzej zakrojonych projektów, które PKP S.A. realizuje we współpracy z władzami samorządowymi – mówi Mirosław Pawłowski, Prezes Zarządu PKP S.A.
 A mnie przewrotnie bardziej podoba się  projekt pracowni Archico, który zajął 2 miejsce.


W wygranym projekcie zgrzyt między pięknym parowozem a nowoczesnym, stalowo - szklanym budynkiem będzie ogromny.

wtorek, 12 lipca 2016

„Stefa kulturalnego podróżowania”

 Pamiętajmy, że pociąg nie jest naszym prywatnym środkiem lokomocji. Na dworcu, na przystanku czy w przedziale, miejmy na uwadze, że kluczem w relacjach międzyludzkich jest życzliwość. Pomagajmy sobie nawzajem np. przy wkładaniu bagażu, a w czasie jazdy pociągiem zachowujmy się cicho i kulturalnie.
materiały PKP IC

środa, 22 czerwca 2016

Ojejku ... zamkną linie na Mazowszu w przyszłym roku


Linia kolejowa do Grodziska przez rok bez pociągów.

Większość samorządów, przewoźników i PKP Polskie Linie Kolejowe S.A. uznały, że najlepszym wariantem dla sprawnej przebudowy linii między Grodziskiem Mazowieckim a Warszawą jest wstrzymanie ruchu pociągów. Takie rozwiązanie ma maksymalne skrócić czas zmian w komunikacji podmiejskiej. Opracowana będzie alternatywna komunikacja autobusowa.
ja sobie tego nie wyobrażam....  
Od lutego PKP Polskie Linie Kolejowe S.A. przedstawiały i uzgadniały z samorządowcami i przewoźnikami formę modernizacji podmiejskiej linii nr 447, między Grodziskiem Mazowieckim a Warszawą. Celem prac na dwudziestodwukilometrowej linii jest zwiększenie niezawodności i punktualności przejazdu oraz lepsza obsługa pasażerów, w tym dostosowane do potrzeb osób niepełnosprawnych. Na przystankach: Warszawa Ursus, Pruszków, Piastów, Brwinów, Milanówek oraz Warszawa Włochy perony będą przebudowane i wyposażone w wygodne estetyczne wiaty, ławki, nowe oświetlenie i oznakowanie, a także urządzenia informacji pasażerskiej. Powstanie nowy przystanek w Parzniewie. Przedsięwzięcie ma poprawić system komunikacji w stolicy.
– Dzisiaj możemy powiedzieć, że szanując wolę większości, wybraliśmy wariant modernizacji, zakładający wstrzymanie ruchu na czas najcięższych prac. Jest on najkorzystniejszy dla pasażera, bo ogranicza zmiany w komunikacji. Korzysta także wykonawca, bo może szybko i bezpiecznie pracować – mówi Agnieszka Kwapisz, kierownik kontraktu z PLK.

 Oznacza to niestety, że tysiące pasażerów linii grodziskiej [ w tym 7 tysięcy z samego Pruszkowa], którzy codziennie udają się w kierunku Warszawy, będą zdani wyłącznie na komunikację zastępczą lub transport indywidualny.  PLK zakłada, że prace potrwają 21 miesięcy, natomiast samo zamknięcie torów potrwa 15 miesięcy. – Dążymy do tego, aby ten wariant jeszcze skrócić do 12 miesięcy pełnego zamknięcia – mówi Kwapisz.


/za: Rynek Kolejowy i www.zachodniemazowsze.info.pl/  

Prace przygotowawcze mają się zacząć wiosną przyszłego roku. Dwa tory podmiejskie od stacji Warszawa Włochy do Grodziska Maz. zostałyby zamknięte we wrześniu przyszłego roku. Linia będzie więc nieprzejezdna do września lub do grudnia 2018 r.

sobota, 18 czerwca 2016

Sentymentalny pociąg, to ukraińska codzienność

Rok temu przybliżałam  piękny dodatek do Rozkładu Jazdy z 1931 wydawany przez PKP. Pociągiem do Wód.  Zdjęcie nr 9 znalezionego artykułu, przedstawiało Perłę Karpat -  uzdrowisko Truskawiec. Miasteczko przypominało kurort alpejski, zabudowane było piętrowymi drewnianymi willami. Położony między pięknymi, porośniętymi lasami wzgórzami, z tą swoją pachnącą świeżymi truskawkami nazwą, kusił i fascynował artystów, polityków i przemysłowców. W centrum uzdrowiska było unikatowe na ówczesne czasy elektryczne oświetlenie, a deptaki ozdobiono egzotycznymi palmami i kwietnikami. W informatorze o kondycji i walorach zdrowotnych Truskawca wydanym w 1935 roku wymienionych jest z nazwy 226 hoteli, willi i pensjonatów, które oferowały pokoje i apartamenty. 

Przed II wojną światową Truskawiec był obok Krynicy najczęściej odwiedzanym i najdroższym polskim kurortem. Kogo tam nie było! Hanka Ordonka; Marian Hemar  twórca słynnych warszawskich kabaretów "Qui Pro Quo", "Cyrulik warszawski"; Włada Majewska ze słynnymi Szczepkiem i Tońkiem z "Lwowskiej Wesołej Fali"; Adolf Dymsza  i Eugeniusz Bodo; Jan Kiepura, genialny śpiewak - tenor, ze swoją narzeczoną Zofią Batycką, aktorką, która w 1930 roku została wybrana Miss Polonia. Tam też leczyli się pisarze: Zofia Nałkowska, Kornel Makuszyński, Stanisław Ignacy Witkiewicz (Witkacy), Antoni Słonimski, Julian Tuwim, Stanisław Wasylewski, Kazimierz Wierzyński, Andrzej Chciuk, Iwan Franko, Włodzimierz Tetmajer, rysując m.in. szyby naftowe w pobliskim Borysławiu. Ale przede wszystkim Bruno Schulz- autor "Sklepów cynamonowych" i "Sanatorium Pod Klepsydrą", który spędził tu wiele miesięcy.  /Więcej tutaj /


W Truskawcu wszystko było piękne, wytworne i wygodne. Aby temu sprostać Truskawiec miał bezpośrednie połączenie kolejowe z Lwowem, Warszawą, Łodzią i Krakowem. Dworzec był położony blisko części Zdrojowej, ale otoczony drzewami zapewniał ciszę i spokój. Kurort po wojnie rozbudowano na modłę sowieckiej gigantomanii, wznosząc zwłaszcza na obrzeżach parku zdrojowego wielopiętrowe, ogromne sanatoria, niszcząc stare wille. Ale truskawiecki Dworzec Kolejowy nadal znajduje się tuż obok Deptaku. W ostatni weekend odkrycie to mnie zachwyciło.

Budynek dworca jest powojenny, trochę ponury jak na kurort, ale zadbany i czysty. 



Co ciekawe, aby zapewnić komfort podróżującym - perony są bardzo długie, przystosowane do pociągów przywożących rzesze kuracjuszy.


Nadal bezpośredni pociąg do odległego o 90 km Lwowa czy odległego 630 km Kijowa, to codzienność.

Lwów & Kijów
Zachwycił mnie ekspres do Kijowa, długi, długi ... wagonów do niego na doczepiali, że końca nie widać.... na godzinę przed odjazdem już stał, z wagonowych kominów unosiła się para gotującej się w samowarach wody ... Wody na gorący czaj /herbatę/ czy kawę.


Pasażerowie schodzą się wcześniej, ponieważ wsiadanie do pociągu, to nadal prawdziwa ceremonia. Klasa sama w sobie, tak jak na kolei transsyberyjskiej. Szczerze myślałam, że tak jest tylko w tym kultowym, rosyjskim połączeniu. 


Każdy wagon ma swojego konduktora - kierownika, którzy to w jednym momencie otwierają drzwi, wycierają poręczę i dopiero wtedy wpuszczają swoich podróżnych, sprawdzając bilet i rezerwację. Żadnego wsiadania na hurra..., przeciskania się po pociągu z ciężkimi walizami - spokój i kultura. 


Gdy tak się temu przyglądałam, naszła mnie ogromna chęć na podróż takim składem. Do odjazdu było jeszcze półgodziny, nierozpakowany plecak stał w hotelu oddalonym o 5 minut, wystarczyło szybko po niego pójść, kupić bilet i ruszyć pociągiem jak z przed lat. Rano byłabym w Kijowie, zobaczyłabym wielki Sobór Sofijski o licznych zielonych i złotych baniach, powłóczyłabym się i mogła wracać kolejnym ekspresem stołecznym.


Coś musiało silnie przyciągać do tego pociągu, ponieważ następnego dnia pod czas wycieczki do Drohobycza znów na niego trafiliśmy. Z szybkich wyliczeń wyszło nam, że czas przejazdu ok. 20 min.


Pociąg jest naprawdę długi. W Truskawcu się mieścił, tu nie :) Gdy go zobaczyliśmy, zaczęłam wzdychać, że trzeba było nim wczoraj jechać ... Pośmialiśmy się, powzdychaliśmy i usłyszeliśmy ... to wsiadajcie dzisiaj ... to konduktor - kierownik najbliższego z wagonów nas namawiał. Niestety różnica 24 godzin zmieniała perspektywę. Chyba, żeby wracać do Warszawy samolotem z Kijowa.  Pociąg odjechał bez nas. 



Dworzec w Drohobyczu ma wspaniały budynek. Został otwarty w 1872 na linii Stryj - Drohobycz - Sambor - Chyrów. Następnie w czasie bumu naftowego rozrósł się o 2 odnogi: do Truskawca i Borysławia. Pomimo tego, że Drohobycz to dość prowincjonalna miejscowość gdzieś na samym zachodzie Ukrainy, to ma zadbany dworzec.



Na pustej stacji naszła mnie myśl, czy będę mieć jeszcze możliwość na przejazd takim pociągiem. 20 kwietnia 2016 polski menadżer - Wojciech Balczun - został wybrany na prezesa kolei ukraińskich Ukrzaliznycia. Ma przeprowadzić zmiany i dostosować kolei do standardów UE. Wiemy jak potoczyła się reforma w Polsce, odczuwam ją codziennie jadąc do pracy. Podział na spółki, spółeczki - nikt za nic nie ponosi odpowiedzialności, tylko zwala na innych. Na Ukrainie pociągi są punktualne /nawet w małych "dziurach"/, mają dostepne ceny, a liczni konduktorzy wycierają poręcze przed wejściem pasażerów. Obawiam się, że po tej "polskiej" reformie zostanie jeden konduktor na cały pociąg, o przetartych poręczach będzie można zapomnieć...